Niezależny Bottler
Murray McDavid to uznany niezależny bottler szkockiej whisky, założony w 1996 roku. Firma specjalizuje się w innowacyjnych metodach maturacji, wykorzystując różnorodne beczki, takie jak po bourbonie, sherry czy winach. Zyskała popularność dzięki serii „Cask Craft”, gdzie whisky dojrzewają w małych beczkach, co nadaje im unikalny charakter. W 2000 roku zakupiła nieczynną destylarnię Bruichladdich na Islay, którą przywróciła do życia, ale w 2012 roku sprzedała ją koncernowi Rémy Cointreau. Obecnie Murray McDavid oferuje szeroką gamę limitowanych edycji i unikalnych whisky, które zdobywają liczne nagrody i wyróżnienia.
Destylarnia
Mannochmore ze Speyside to destylarnia stworzona przez DCL (dziś Diageo) głównie do produkcji destylatu do blendów, takich jak Haig i Dimple. W historii zapisała się za sprawą Loch Dhu 10yo – niemal czarnej whisky, której kontrowersyjny kolor oficjalnie tłumaczono mocno wypalonymi beczkami, a nieoficjalnie ogromną dawką karmelu E150a. Poza tym niesławnym epizodem, standardową wizytówką destylarni jest ceniona, 12-letnia edycja z serii Flora & Fauna. Mimo przerw w produkcji w przeszłości, dziś zakład pracuje pełną parą, dostarczając destylatu do znanych whisky mieszanych.
Murray McDavid Cask Craft Mannochmore Islay Finish 44,5% 0,7L
Ta edycja z serii „Cask Craft” to fascynujące zderzenie dwóch światów szkockiej whisky. Murray McDavid wziął lekki, kwiatowy i wytrawny destylat z Mannochmore, typowy dla regionu Speyside, i poddał go finiszowaniu w beczkach, które wcześniej zawierały mocno torfową whisky z legendarnej wyspy Islay. Celem tego zabiegu nie było stworzenie torfowego potwora, lecz nadanie subtelnej dymnej otoczki delikatnemu spirytusowi. Efekt jest intrygujący: mamy tu strukturę i elegancję whisky ze Speyside, która została „okadzona” morskim dymem. To whisky, która łączy w sobie owocową słodycz i wanilię z nutami popiołu i ogniska. Jest to doskonała propozycja dla osób, które lubią dymne akcenty, ale nie przepadają za ciężkim, medycznym uderzeniem typowym dla Laphroaiga czy Ardbega. Tutaj dym jest przyprawą, a nie daniem głównym, tworząc kompozycję zwaną często „dymnym deserem”.
Aromat: intrygujące połączenie świeżych kwiatów, zielonych jabłek i trawy cytrynowej z wyraźnym tłem dymu z ogniska, mokrego piasku i morskiej bryzy
Smak: oleisty i słodko-dymny, na początku wyczuwalna wanilia, toffi i gruszki, które po chwili ustępują miejsca nutom popiołu, wędzonego słodu i odrobinie soli morskiej
Finisz: średniej długości, wytrawny, z dominacją dymu torfowego, dębiny i delikatnym akcentem cytrusowym



